Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player











                         Powitanie

Szanownych Państwa witamy serdecznie na naszej stronie internetowej. Inauguracja nastąpiła nieprzypadkowo w dniu 3 maja 2008 roku, ponieważ pod tą właśnie datą rozpoczął nasz Instytut działalność w 1992 roku, wprowadzając swą obecną nazwę. Można tu znaleźć interesujące materiały na bieżące tematy społeczne i kulturalne oraz rozszerzyć swe horyzonty myślowe w różnych dziedzinach życia. Żywo reagując na troski i radości współczesnych Australijczyków, jesteśmy gotowi dzielić się z otoczeniem doświadczeniami, które wynikają z tysiącletnich dziejów Polski. To może sprzyjać odgrywaniu opiniodawczej roli ku ogólnemu pożytkowi. Lata wojennych zmagań ze wspólnym wrogiem, jakim były “państwa osi”, stały się źródłem wzniosłych przykładów polsko-australijskiego braterstwa broni. Natomiast przypadki mało obiektywnego przedstawiania najnowszej historii europejskiej w tutejszych programach szkolnych i niektórych środkach masowego przekazu, stanowią wyzwanie do cierpliwego szerzenia informacji, opartej na źródłach archiwalnych, relacjach uczestników wydarzeń oraz miarodajnej literaturze historycznej, zwłaszcza w języku angielskim. Nasze grono wolontariuszy działa od ćwierćwiecza, a wkład Państwa stanowi zachętę do podejmowania nowych, ambitnych zadań.




Jak powstał Krzyż Zachodni?

Krzyż Zachodni zaprojektował entuzjasta heraldyki i falerystyki, Robert Szydlik. Przedtem opracowywał herby i inne symbole jednostek samorządu terytorialnego w Polsce. Był także projektantem medalu pamiątkowego, związanego z Janem Dobrogostem Krasińskim i Węgrowem dla Wicemarszałek Senatu, Marii Koc. Jest członkiem dwóch komisji eksperckich: heraldycznej przy MSWiA i numizmatycznej przy NBP. Wykonując zlecenie Urzędu do spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych, kończy obecnie projekt medalu Pro Bono Poloniae na 100-lecie Niepodległości. Działa na polu samorządowym jako radny podwarszawskiego powiatu wołomińskiego. Wcześniej był przez wiele lat dziennikarzem i współpracownikiem agencji reklamowych.


Robert Szydlik w studiu Polskiego Radia 24 podczas audycji
poświęconej ustanowieniu odznaczenia Krzyż Zachodni

Plansza z Krzyżem Zachodnim

Dr Waldemar Niemotko zwrócił się do Projektanta z szeregiem pytań: 

  
1/   W jakich okolicznościach wyraził Pan gotowość zaprojektowania Krzyża Zachodniego? 
- Tak się składa, że współpracuję blisko z Senatorem Janem Żarynem, który jest historykiem i profesorem związanym z Uniwersytetem Kardynała Stefana Wyszyńskiego i Instytutem Pamięci Narodowej. W listopadzie 2016 r. Senator zapytał mnie, czy znam kogoś kto podjąłby się zaprojektowania odznaczenia państwowego. Wiedział bowiem, że projektuję herby i flagi, ale nie orientował się, że mam w swym dorobku też kilka odznak honorowych. Gdy naświetlił mi ideę Krzyża Zachodniego (za pomoc niesioną Polakom w latach 1939-1989 w świecie zachodnim, wcześniej został bowiem ustanowiony Krzyż Wschodni za pomoc Polakom na Kresach) zaproponowałem, że w ciągu dwóch tygodni przygotuję dwa projekty. Gdyby przypadły mu do gustu, mieliśmy kontynuować to dzieło, a jeśli nie, wówczas pomógłbym znaleźć innego autora. Na początku grudnia przesłałem Senatorowi Żarynowi projekt i już kilka godzin później otrzymałem informację, że wstępne ujęcie bardzo mu się podoba. Możemy jeszcze zastanowić się nad szczegółami, ale moja koncepcja  jest żywa i niesie pożądaną treść. Równolegle prof. Jan Żaryn współtworzył w Senacie ustawę, która przeszła “ścieżkę legislacyjną” w obu izbach, a Prezydent Andrzej Duda podpisał 7 maja ustawę o ustanowieniu Krzyża Zachodniego i weszła ona w życie 18 listopada 2017 roku. W tym czasie zaczęła się też produkcja odznaczeń i każdy, kto zna potencjalnych beneficjentów Krzyża Zachodniego, może składać już wnioski o odznaczenie do Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Pozytywnie zaopiniowane wnioski, po weryfikacji w IPN, będzie kierował MSZ do Kancelarii Prezydenta. 

2/   Z jakiego źródła inspiracji wywodził się wybór takiego, a nie innego desenia Krzyża Zachodniego? 
Jeśli ma Pan na myśli stronę kolorystyczną, to sięgnęliśmy po barwy narodowe, ale w wersji historycznej – biel (tu jako srebro) i czerwień w odcieniu karmazynu. Forma krzyża, często spotykana w medalach i odznaczeniach wyszła historycznie ze średniowiecznej tradycji, po części od zakonów rycerskich. Miecz i krzyż – obrona wiary, obrona ojczyzny. Te tradycje przenikają się, a ich widomym  znakiem są właśnie współczesne odznaczenia. Na środku krzyża umieściliśmy okrągłą karmazynową tarczę z Orłem Białym (tu jest on metalowy – srebrny i oksydowany), którego głowę wieńczy zamknięta korona z krzyżem. To też nieprzypadkowy wybór. Sięgnęliśmy tu do herbu Rzeczypospolitej polskiego rządu emigracyjnego, wzór z 1956 r. Znajdujemy w nim odniesienie do koron wieńczących herby królów i państwa polskiego, gdzie zamknięta korona z krzyżem oznaczała pełną suwerenność – w myśl idei “nad nami tylko Bóg”, a zatem żadnego cesarza (ani cara).


Projektant Krzyża Zachodniego, Robert Szydlik
z Prezydentem RP Andrzejem Dudą

Robert Szydlik przed Kancelarią Prezydenta RP


3/   Jaki był stopień Pana osobistego zaangażowania przy Krzyżu Zachodnim, w porównaniu ze swymi innymi podobnymi pracami?   
Zależy, co rozumiemy pod pojęciem osobistego zaangażowania. Jeśli chodzi o więź emocjonalną z dziełem, to jest ona wprost proporcjonalna do rangi projektu. Jak mówiłem wcześniej, mam na koncie więcej prac heraldycznych i weksylologicznych (weksylologia jest nauką o flagach i sztandarach), około 40 projektów herbów i tyle samo flag, pieczęci, może nieco mniej sztandarów. Projektów „medali” (odznaczeń i odznak) mam mniej niż dziesięć. Krzyż Zachodni traktuję w swoim dorobku jako wielką przygodę i swego rodzaju nowe otwarcie. Wykonałem tę pracę bez honorarium i na dziś jest to projekt najbliższy memu sercu. Jeśli natomiast mówimy o swobodzie twórczej, to tu otrzymałem ideę bez jakichkolwiek wskazówek projektowych poza tą, by Krzyż Zachodni korespondował w jakimś stopniu z Krzyżem Wschodnim. Jest między nimi pewne podobieństwo: forma krzyża i uskoki na jego ramionach. Poza tym są już tylko różnice. 

4/   W jakim zakresie praca nad Krzyżem Zachodnim wzbogaciła Pana osobowość? 
Mam przekonanie, że w stopniu poważnym! Każda tego rodzaju praca to wyzwanie i nauka. Zanim bowiem wezmę się za rysowanie, muszę najpierw przestudiować zagadnienie. Prześledzić wygląd „medali” o podobnych konotacjach w Polsce i Europie Zachodniej. Muszę zgromadzić materiał ikonograficzny zawierający symbole i symbolikę związaną tematycznie z projektem. Jeśli mogę posłużyć się przykładem, to na Krzyżu Wschodnim jest tarcza herbowa podzielona na trzy z Orłem Białym, Pogonią Litewską i Św. Michałem Archaniołem (patronem Rusi). Jest to odniesienie do domniemanej Rzeczpospolitej Trojga Narodów, która nigdy nie zaistniała jako samodzielny byt polityczny, choć istniała realnie, bo Rzeczpospolitą zamieszkiwały trzy narody. Tu sięgnięto po herb z czasów powstania styczniowego, który przypomina o łączności Polski z niejednorodnymi etnicznie Kresami. Idąc tym tropem i gromadząc materiały ikonograficzne dotyczące świata zachodniego w latach 1939-1989, trafiłem na znany mi herb rządu londyńskiego z 1956 r. Okazało się, że stał się on sercem naszego odznaczenia. 



Krzyż Zachodni - jeden z prototypów medalu, wprost z linii produkcyjnej



Senator RP, prof. Jan Żaryn w Senacie podczas debaty nad projektem ustawy o ostanowieniu Krzyża Zachodniego
5/   Co mógłby Pan powiedzieć o swym aktualnym lub przewidywanym zaangażowaniu w projektowanie znaków towarowych?  
Ma Pan zapewne na myśli logo firm? Zdarzało mi się przyjmować takie zlecenia, ale nie dają mi one ani satysfakcji, ani honorariów porównywalnych z projektami heraldycznymi, weksylologicznymi i innymi, które odnoszą się do historii i tego, co z tej historii staramy się wydobyć, ocalić i przekazać  – symbolicznie – dalej. W Polsce kultura graficzna, że tak to nazwę, nie jest jeszcze wysoko rozwinięta. Najczęściej logo firmy projektuje kolega, który ma jako takie pojęcie o grafice. Duże korporacje, gdy planują zmianę znaku graficznego, angażują częściej agencję reklamową, rzadziej “samotnego myśliwego”). 

6/   Zaprojektowanie jakiego nowego medalu leżało by teraz w sferze Pana zainteresowań? 
Odpowiem zgodnie z prawdą, która dla Państwa czytelników może zabrzmieć przewrotnie: chciałbym zaprojektować specjalne odznaczenie dla... ambasadorów  Polskości w świecie - działaczy polonijnych, ale też osób narodowości innej niż polska,  którzy swoim zaangażowaniem zawodowym, społecznym lub politycznym budują dobrą markę Polski na świecie. Na ten pomysł wpadłem przy okazji projektowania Krzyża Zachodniego (KZ). To odznaczenie, podobnie jak Krzyż Wschodni (KW), jest skierowane do osób narodowości innej niż polska; a honorowane osoby dokonały na rzecz Polski i Polaków szlachetnych czynów w przeszłości (KW w latach 1917-1991; KZ w latach 1939-1989). W roku 1991 nie kończy się  nasza historia. Liczę się z tym, że przy takiej inicjatywie mogłyby pojawić się zarzuty mnożenia odznaczeń, bo mamy przecież istniejące polskie odznaczenia państwowe - np. pięcioklasowy Order Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej, które mogą być nadane takim osobom. Brakuje mi jednak takiego specjalnego odznaczenia, właśnie dla działaczy polonijnych oraz polityków, naukowców, twórców kultury, którzy swoją pracą i zaangażowaniem tworzą pozytywny wizerunek Polski bądź promują polski dorobek w różnych dziedzinach. Tak się składa, że mam okazje do spotkań z kilkorgiem senatorów utrzymującymi kontakt ze środowiskami polonijnymi.  
  

Robert Szydlik w studiu Radia dla Ciebie w audycji poświęconej ustanowieniu odznaczenia Krzyż Zachodni

Projekty herbów jednostek samorządu terytorialnego w Polsce - z autorskiego 
dorobku Roberta Szydlika


7/   Gdyby dano Panu wolną rękę do poszukiwania w świecie współpracownika do następnego zadania medalierskiego, to kogo umieściłby Pan na pierwszym miejscu? 
Wydaje mi się, że projektanci tworzą swoje prace albo samodzielnie, albo dla agencji, która zgodnie z kontraktem staje się właścicielem praw do każdej pracy, którą stworzy jej pracownik. Jeśli pojawiają się tandemy projektanckie, to zwykle odbywa się to na zasadzie podziału: jeden dostarcza inspiracji, wiedzy historycznej, a drugi potrafi to przenieść na papier czy ekran komputera. Nie projektowałem w duecie, choć proponowałem kiedyś współpracę osobie, która ma wręcz encyklopedyczną wiedzę w tej dziedzinie. Spotkałem się z odmową, ale usłyszałem, że każdą moją pracę zawsze mogę podesłać do konsultacji i mogę liczyć zarówno na surową krytykę, jak i podpowiedzi. Osoba ta takim podejściem do kwestii, wzbudziła we mnie najwyższy szacunek. Odmówiła mi współpracy, aby pozostać niezależnym krytykiem! 

8/   Dlaczego tłoczenie niektórych medali z motywem papieża Jana Pawła II odbywało się w Bułgarii, a nawet w Chinach? 
Niestety, prawa rynku dotykają każdej z dziedzin ekonomii. Zapewne niższe ceny spowodowały, że medale – zwłaszcza bite w dużych nakładach – przekazano do produkcji do krajów o tańszej sile roboczej. Te kwestie są mi obce o tyle, że nie mam raczej kontaktu z produkcyjną stroną moich projektów, choć w przypadku odznaczeń, także Krzyża Zachodniego, często jest w umowie zapisane, że mam służyć jako konsultant akceptujący próbne wzory. To jest jednak bardzo niewdzięczna rola. Przy Krzyżu Zachodnim pierwsze próby produkcyjne na tyle odbiegały od projektu, że przykrością było ich oglądanie i formułowanie uwag krytycznych. 


Komplet symboli Powiatu Oleckiego - z autorskiego dorobku Roberta Szydlika


Komplet symboli miasta Kamienna Góra na Dolnym Śląsku - 
herb odtworzony na podstawie średniowiecznej pieczęci miejskiej - z autorskiego dorobku Roberta Szydlika


9/   W jakich okolicznościach pojawiło się pojęcie falerystyki na oznaczenie utrwalonej już od czasów starożytnych tradycji sztuki medalierskiej (medallic art)? 
Te dwa pojęcia nie są tożsame. Falerystyka jako nauka zajmująca się medalami i odznaczeniami, wyszła z heraldyki, podobnie jak weksylologia. Są to nauki pomocnicze historii, które opisują poszczególne zagadnienia, natomiast medalierstwo to bardziej produkcja medali i numizmatów, także etapy pośrednie produkcji obejmujące np. tworzenie modeli gipsowych czy form odlewniczych.  Upraszczając, to co falerysta (podobnie jak architekt) narysuje, to medalier (podobnie jak  budowlaniec) musi fizycznie zrealizować. 

10/   Heraldyka czy numizmatyka jest najbliższym kręgiem intelektualnych sprzymierzeńców falerystyki? 
Dokładnie tak. To nauki pokrewne, do których dołączyć można jeszcze sfragistykę / sygillografię (pieczęcie) i wspomnianą wcześniej weksylologię. Nauki te opisują rozwój, w  ujęciu historycznym, symboliki państwowej, terytorialnej, kościelnej i osobistej lub rodowej. Symbole władców starożytnych, podobizny władców na monetach czy pieczęciach, symboliczne ujęcie siły państwa, bóstw przewodnich itd., wreszcie proporce bojowe czy totemy towarzyszące wojom, amulety - to początki. W średniowieczu pojawiły się herby w dzisiejszym rozumieniu, a później ordery, medale, odznaczenia. To zawiłe, ale bardzo ciekawe dzieje. Czynnikiem który łączy wszystkie te nauki, to właśnie symbol, który niezależnie od nośnika ma wyrażać wyższe idee. Ma czerpać z historii i przenosić w teraźniejszość oraz zachowywać dla przyszłości to, co w danej  kulturze jest najbardziej wartościowe. Dlatego coraz więcej gmin w Polsce zwraca się do projektantów  takich jak ja, by ustanowić własną symbolikę odnoszącą się do historii, „opowiadającą” tę historię w sposób symboliczny. Zmiany ustrojowe doprowadziły do sytuacji, w której właśnie gminy, także powiaty, sięgają po symbolikę, którą wcześniej miały tylko miasta,  województwa czy staropolskie ziemie. 



Medale i odznaki, kolejno od lewej: Zasłużony dla Gminy Krasne;  Zasłużony dla Gminy Tomaszów Lubelski, węgrowski; Dobrogost; Zasłużony dla Gminy Zambrów; Zasłużony dla Gminy Dzwola; - z  autorskiego 
dorobku Roberta Szydlika


Łańcuchy władzy, kolejno od lewej: Łańcuch Wójta Gminy Krasne, Łańcuch Przewodniczącego Rady Gminy Lubowidz, Łańcuch Wójta Gminy Tomaszów Lubelski - z autorskiego
dorobku Roberta Szydlika
  
Dziękuję Panu za możność odbycia wspólnej przechadzki po kobiercu baśniowego wręcz świata graficznych ujęć symboliki, wprzęgniętych w służbę ubarwiania szarzyzny współczesnej uniformizacji i standaryzacji. 
Waldemar Niemotko (Prezes, Australian International Research Institute Incorporated, Sydney)



Krzyż Zachodni

Senat RP uchwalił w dniu 7 kwietnia 2017 r. ustawę o ustanowieniu Krzyża Zachodniego. Dotychczas był nam znany Krzyż Wschodni.  Na czym polega różnica i komu może być przyznany Krzyż Zachodni?  Z pytaniami w tym zakresie zwrócił się dr Waldemar Niemotko do senatora Jana Żaryna, inicjatora tego nowego odznaczenia, a więc najbardziej kompetentnej osoby:

1/ Dziękuję Panu Senatorowi za gotowość bliższego poinformowania Polonii australijskiej o nowym, cywilnym odznaczeniu państwowym.  Może będzie dobrze zacząć od jego charakterystyki?
- Krzyż Zachodni jest nowym odznaczeniem przyznawanym przez Prezydenta RP na wniosek MSZ, po uwzględnieniu opinii IPN, a obejmuje wszystkich nie Polaków, cudzoziemców, którzy w latach 1939 – 1989 pomagali Polsce i Polakom, w ich aspiracjach niepodległościowych. Chcemy jako państwo polskie okazać wdzięczność tym wszystkim, którzy nam pomagali w walce z dwoma totalitaryzmami, na szeroko pojętym Zachodzie; w czasie wojny i po niej. Dotyczy to zatem zarówno obywateli Nowej Zelandii, Australii czy Iranu, ale także Europy Zachodniej, Stanów Zjednoczonych, Kanady oraz krajów Ameryki Południowej  i Afryki. To ci, którzy pomogli „dzieciom tułaczym”, to ci którzy – jak lotnicy – zrzucali powstańcom broń, to w końcu osoby, które charytatywnie wspierały ruch „Solidarności” w latach stanu wojennego.

2/ W XX wieku, a zwłaszcza w jego drugiej połowie, Polacy cierpieli prześladowania w różnych częściach świata. Dlaczego ustanowiono najpierw Krzyż Wschodni, a dopiero później Krzyż Zachodni?
-  Idea Krzyża Wschodniego wyrastała z innego doświadczenia historycznego, dotyczącego ziem polskich, kresowych, pozostających w latach II wojny i powojnia w gestii totalitarnych systemów, głównie Związku Sowieckiego. Adresatami są w tym przypadku także niePolacy, np. Ukraińcy którzy na Wołyniu (i gdzie indziej) przechowywali Polaków, broniąc ich życia przed własnym społeczeństwem, realizującym politykę ludobójczą oddziałów banderowskich. Należało zatem rozdzielić KW od Zachodniego, a kolejność jest kwestią drugorzędną. Inicjatywa KW wyszła od sejmu, KZ od senatu.

3/ Jako inicjator Krzyża Zachodniego zechce Pan podzielić się osobistymi spostrzeżeniami co do procesu formułowania jego założeń?
- Jestem autorem tej ustawy, a inspiracją były zapisy z projektu ustawy o Krzyżu Wschodnim, którego byłem także sprawozdawcą w senacie. Od początku, tak KW jak i KZ budził dobre, pozytywne emocje w parlamencie; także wśród opozycji. Okazuje się bowiem, że ten wymiar polityki historycznej wydaje się być – zdaniem parlamentarzystów - najskuteczniejszy. Okazujemy wdzięczność i jednocześnie przez pryzmat biografii odznaczonych, narody dowiadują się o nas i o naszej historii. Trudno by to budziło kontrowersję. Jedynym merytorycznym polem dyskusji w kwestii Krzyża Zachodniego było pytanie, czy wolno będzie odznaczać zarówno ludzi, jak i instytucje, np. kościoły protestanckie, Caritas Internationalis, czy zachodnie związki zawodowe, władze samorządowe, szkolne, itd., np. niosące i /lub organizujące pomoc w 80-tych na rzecz „Solidarności” i narodu polskiego dotkniętego kryzysem ekonomicznym. Ostatecznie wygrała koncepcja, że odznaczonymi mogą być jedynie osoby, oczywiście także reprezentujące struktury organizacyjne.

4/ Jakie da się snuć przypuszczenia co do ogólnej ilości nominacji do Krzyża Zachodniego i jaka proporcja może przypaść na kandydatów z  Australii?
- Nie potrafię odpowiedzieć statystycznie na tak postawione pytanie. Wiem natomiast, że to zależy w dużej mierze od środowisk polonijnych. W państwa pamięci i z tej właśnie perspektywy patrząc, można znaleźć osoby żyjące lub rodziny zmarłych, którzy przyjęli „dzieci tułacze”, którzy wspierali środowiska polonijne po 1945 r., którzy pomagali propagować w prasie australijskiej pamięć o prawie Polski do niepodległości, np. w 1966 r. w okresie milenijnym, czy też solidaryzując się z robotnikami mordowanymi w grudniu 1970 r. Bez państwa wiedzy i perspektywy, pamięci, my tutaj w Polsce nie jesteśmy w stanie o wszystkim wiedzieć i znać prawdę.

5/ Proszę zaznajomić Polonię australijską z trybem zgłaszania kandydatów i kryteriami ich kwalifikowania?
- A zatem apel i  wielka zachęta z mojej strony do przesyłania na mój adres emailowy (senator.zaryn@gmail.com), albo do MSZ (poprzez placówki w Australii) biogramów osób, które państwa zdaniem mogą być odznaczone. Tryb ustawowy jest taki, że adresatem wniosków będzie MSZ i specjalna komisja, która będzie (albo już jest) powołana przez pana ministra. Wnioski będą trafiać do IPN, by zarówno archiwiści jak i naukowcy wypowiedzieli się na temat ewentualnej zawartości informacji o kandydacie w aktach b. aparatu bezpieczeństwa, a także w literaturze naukowej. Wniosek pozytywnie zaopiniowany zostanie skierowany do specjalnego biura ds. odznaczeń kancelarii Prezydenta RP. Sama uroczystość będzie w gestii pana Prezydenta; wyobrażam sobie, że także placówki dyplomatyczne – konkretnie ambasador RP będzie miał prawo w imieniu Prezydenta RP wręczyć Krzyż Zachodni. Warto jeszcze dodać, że KZ wygląda bardzo godnie i dostojnie; autorem projektu jest mój znajomy, Robert Szydlik, m.in. członek Komisji Heraldycznej przy ministrze Spraw Wewnętrznych.

6/  Jest Pan profesorem nauk humanistycznych, redaktorem naczelnym miesięcznika „wSieci Historii”, członkiem katolickiego stowarzyszenia „Fides et Ratio” (nazwa kojarzy się z encykliką papieża Jana Pawła II „Wiara i rozum”) wraz z kilkuletnim doświadczeniem  jako dyrektor Biura Edukacji Publicznej IPN.  Który z tych nurtów zaangażowania uważa Pan za najbliższy w inspirowaniu Pana do poświęcenia teraz bacznej uwagi sprawie Krzyża Zachodniego?
- Przede wszystkim jestem naukowcem, który m.in. od lat zajmuje się historią polskiej emigracji po 1945 r., w tym sytuacją katolików polskich i Kościoła katolickiego poza granicami Kraju. Ostatnio wydałem, wraz dr Rafałem Łatką, pracę zbiorową pt. Millenium na uchodźstwie. W 50-tą rocznicę, Warszawa 2016 (wyd. UKSW-IPN). M.in. tam właśnie jest zamieszczona spora liczba nazwisk osób, które wspierały nas, Polaków, w drodze do niepodległości.

7/ Omawiając istotę polityki historycznej w swej najnowszej książce „Polska pamięć”, wyraził Pan przekonanie o celowości traktowania jej jako oręża w walce o polską świadomość. Jakimi argumentami starał by się Pan przekonać prof. Andrzeja Friszke, który jest przeciwny prowadzeniu jakiejkolwiek polityki historycznej?
- Z panem profesorem dawno nie rozmawiałem na temat polityki historycznej prowadzonej przez państwo polskie, ale nie sądzę, by był jej totalnym przeciwnikiem. Raczej inaczej definiujemy to pojęcie; o ile wiem pan prof. Andrzej Friszke widzi w terminie i praktyce niebezpieczeństwo manipulacji historią w imię doraźnego celu politycznego. I takie niebezpieczeństwo oczywiście jest; widzimy jak dookoła nas stosuje się kłamstwo historyczne, obrażające naszą pamięć i służące jako pałka do bicia nas dziś, tu i teraz. Jednak, niezależnie od niebezpieczeństwa wejścia na ścieżkę manipulacji, dużo większym niebezpieczeństwem i brakiem rozsądku jest permanentne stosowanie grzechu zaniechania. Polityka historyczna jest faktem obiektywnym, stosują ją wszystkie państwa i narody, w tym używając do tego pieniędzy publicznych. Lepiej więc to robić celowo, z namysłem, zgodnie z prawdą i interesem danego narodu, a nie hodować w sobie bezmyślność i – co gorsze – zdolność jedynie do widzenia cudzych punktów widzenia. 

8/ Jakie płaszczyzny współpracy stoją w tej mierze do dyspozycji wolontariatu polonijnego i jakimi kanałami instytucjonalnymi mogą być realizowane?
- Polonia to dziś, od 12 do 16 milionów Polaków lub osób, które są dopiero w drodze, jeśli chodzi o wybór swojej tożsamości narodowej (mam na myśli dzieci rodzące się obecnie poza granicami Kraju). To niezwykły potencjał, to 1/3 narodu. Polska z jednej strony jest winna stworzyć warunki, by nie tracić kontaktu z Polonią np. poprzez włączenie dzieci i młodzieży w sieć edukacji powszechnej (dobrym przykładem są np. legitymacje, które już może otrzymać każdy uczeń mieszkający poza granicami Kraju), z drugiej strony wzmacniając wśród Polonii postawy patriotyczne może oczekiwać na wsparcie ze strony Polonii. Przykładowo, dzięki głosom Polonii prezydentem USA jest Donald Trump; jak widzimy dziś, dzięki postawie Polonii amerykańskiej widać, że pan prezydent USA nie zapomniał o tym wsparciu, a ono dotyczy nie tylko jego relacji z Polonią, ale i z Polską. Żyjemy w popkulturze, stąd oczywiście Polonia np. australijska ma narzędzia, by docierać do lokalnej społeczności np. docierając do telewizji czy kin z propozycją dystrybucji polskich, wartościowych filmów (np. zmarłego niedawno Andrzeja Wajdy, z jego filmami Człowiek z marmuru, Katyn, Pan Tadeusz, czy Ziemia Obiecana, Wesele), czy seriali  jak Czas Honoru, czy Sprawiedliwi pana Wojciecha Tomczyka. Trzeba także kształcić młodzież polonijna w pamięci i odpowiedzialności za dziedzictwo, które Polonia pozostawiła poza granicami Kraju. Ta wielka polska kultura i jej dzieła, nie mogą zmarnieć, nie mogą stracić mecenasa. To zadanie tak dla Polski jak i dla Polonii.

9/ Czy na przyszłość będzie można spodziewać się gotowości odpowiedzenia na kilka pytań o zalecane przez siebie kierunki realizacji polityki historycznej, gdy do środowisk polonijnych w Australii dotrze już Pana książka „Polska pamięć”?
- Przede wszystkim gdy dotrze do państwa moja ostatnia ksiązka, to liczę bardzo na odzew.  A póki żyję i jestem senatorem na pewno będę się zajmował sprawami Polonii i Polaków na Wschodzie, a zatem przyjmował będę także sugestie z państwa strony; by znajdować stale lepszą odpowiedź na pytanie, jak wzajemnie sobie pomóc – Polsce i Polonii?




Apel Muzeum Historii Polski

W Warszawie zostało utworzone w dniu 2 maja 2006 roku Muzeum Historii Polski. Zespół specjalistów pod kierunkiem dyrektora Roberta Kostry podjął niezwłocznie prace związane zarówno z tworzeniem siedziby i wystawy stałej, jak też bieżącą działalność: wystawienniczą, edukacyjną, naukową i promocyjną za granicą. Początkowo przewidywano lokalizację w centrum stolicy, a mianowicie nad Trasą Łazienkowską. Konkurs na koncepcję architektoniczną wygrała pracownia Paczowski et Fritsch z Luksemburga. W marcu 2015 roku zapadła jednak uchwała o przeniesieniu lokalizacji obiektu na teren Cytadeli Warszawskiej, przy poszerzeniu powierzchni wystawienniczej do 6,5 tys. m2. Równocześnie udzielono zapewnienia, że ta nowa inwestycja kulturalna będzie jednym z priorytetów polityki historycznej polskiego rządu. Umowę na wykonanie nowego projektu architektonicznego podpisano na początku 2016 roku z prezesem pracowni WXCA, Szczepanem Wrońskim. 

Wystawa stała ma przedstawiać dzieje Polski, odwołując się przede wszystkim do trzech wiodących tematów: wolności, tożsamości i przemian cywilizacyjnych. Dominantami w przygotowywanej ekspozycji mają być: dwór Jagiellonów, panorama pola elekcyjnego, miasto z okresu rewolucji przemysłowej, bitwa warszawska 1920 rok, konspiracyjny lokal z okresu drugiej wojny światowej oraz Stocznia Gdańska z czasu strajku w sierpniu 1980 roku. Prezentowanie rozległej i wielowątkowej historii tysiąca lat stawia wymóg do posłużenia się oryginalnymi przedmiotami, jak też wypożyczenia atrakcyjnych eksponatów. I tak, zwiedzający będą mogli zobaczyć pień tysiącletniego dębu wydobytego z jeziora na Pomorzu, łódź z X wieku pochodząca z dna Jeziora Lednickiego oraz film o Warszawie z 1939 roku nakręcony przez szwedzkiego dyplomatę, Svena Grafströma.

Wysokie nadzieje pokłada się w ogłoszonej ogólnoświatowej, społecznej zbiórce pamiątek historycznych, wraz z opisem osobistych skojarzeń. Akcji tej nadano nazwę “Małe Wielkie Historie”. Dała ona już efekt w postaci pozyskania 6200 eksponatów, z kraju i zagranicy. Polonia australijska ma szanse wzięcia udziału w tym patriotycznym przedsięwzięciu. Zgłoszeń można dokonywać elektronicznie <pamiatki@muzhp.pl> lub telefonicznie: (22) 211 90 29 lub (22) 211 90 48. Podczas bytności w Warszawie można udać się do obecnego biura Muzeum przy ul. Mokotowskiej 33/35, tuż w pobliżu Placu Konstytucji.

Dawne przedmioty codziennego użytku mogą wzbudzić zainteresowanie wystawiennicze




Wojskowe Centrum Edukacji Obywatelskiej (Warszawa)

Wojskowe Centrum Edukacji Obywatelskiej (WCEO) istnieje od 2010 r., jako jednostka organizacyjna resortu obrony narodowej. Posiada funkcję edukacyjną, naukowo-badawczą, informacyjną i kulturalno-oświatową.  Baczną uwagę zwraca na badania społeczne, upowszechnianie tradycji polskiego oręża oraz działalność wydawniczą, filmową i fotograficzną oraz udostępnianie sprzętu kulturalno-oświatowego. 

Uroczyste obchodzenie co roku dnia 21 listopada stanowi nawiązanie do tradycji Oddziału VII Naukowego Sztabu Generalnego WP, powstałego w 1918 r.  Na patrona obrano płk dypl. Mariana Porwita (1895-1988), zasłużonego wychowawcę i autora wojskowych podręczników szkoleniowych.  

System doskonalenia zawodowych żołnierzy Sił Zbrojnych RP uwzględnia też potrzeby cywilnych pracowników resortu obrony narodowej oraz szerszych kręgów społeczeństwa w formie kursów, szkoleń, warsztatów i podyplomowych programów studiów, m.in. w dziedzinie zarządzania kulturą w Wojsku Polskim i protokołu dyplomatycznego. 

Kształtowanie postaw obywatelskich i patriotycznych odbywa się poprzez prowadzenie wielorakich form kształcenia instruktorów wojskowych ośrodków kultury, kustoszy sal tradycji, kronikarzy w jednostkach wojskowych, operatorów filmowych, fotografików i akustyków, organizatorów turystyki historycznej i militarnej oraz osób prowadzących uroczystości wojskowe i państwowe, w celu zapewnienia stosowania przez nie Ceremoniału Sił Zbrojnych RP.

Dużą wagę przywiązuje się do upowszechniania stosowania środków multimedialnych oraz korzystania ze stale powiększanych zbiorów bibliotecznych, mi in. w dziedzinie historii powszechnej, historii Polski, historii wojskowości i konfliktów zbrojnych, dyplomacji, międzynarodowego prawa humanitarnego, socjologii, pedagogiki, turystyki militarnej oraz sztuki teatralnej i filmowej.

Cyklicznie są prowadzone empiryczne badania społeczne wśród zawodowych żołnierzy i pracowników resortu obrony narodowej oraz ich rodzin. Internetowy biuletyn (półrocznik) o nazwie: „Bezpieczeństwo, obronność, socjologia”, stał się płaszczyzną dyskursu między naukowcami a środowiskami wojskowymi. 
Portal internetowy www.wceo.com.pl




O godne miejsce w historii
Dr Waldemar Niemotko

Najnowszą historię Polski  przedstawiano przez wiele lat w sposób niepełny, a często wręcz fałszywy.  Prezydent RP, Andrzej Duda uważa historię za „element wychowania kolejnych pokoleń Polaków”, a Minister Spraw Zagranicznych RP, Witold Waszczykowski zachęca do głoszenia „polskiej narracji historycznej na świecie” w oparciu o stwierdzone fakty. Przybliżeniu tych spraw służyło seminarium, zorganizowane przez Australian International Research Institute Incorporated wspólnie z Federacją Polskich Organizacji w NPW, w Konsulacie RP w Sydney w piątek 7 lipca 2017 r.  Na temat swej służby w Drugim Korpusie Polskim, a zwłaszcza przeżyć frontowych w bitwie o Monte Cassino pod dowództwem generała Władysława Andersa, opowiedział podpułkownik Zdzisław Bernard Skarbek z Canbery. Inni mówcy przedstawili swoje tematy zgodnie z uzgodnionym doraźnie zmienionym programem.




Leksykon Polonii Świata

Wydawnictwo Sejmowe przygotowuje do druku Leksykon Polonii Świata z przeznaczeniem tej publikacji dla polskich placówek dyplomatycznych oraz organizacji i stowarzyszeń polonijnych jak również krajowych odbiorców, m.in. bibliotek publicznych i szkolnych. Autorem Leksykonu jest Zbigniew Judycki, autor licznych słowników biograficznych Polonii.

Leksykon Polonii Świata jest zaprojektowany jako opracowanie biograficzne ukazujące sylwetki historyczne Polaków i osób polskiego pochodzenia, którzy żyjąc w różnych krajach świata wnieśli znaczący wkład w rozwój cywilizacyjny, polityczny i materialny kraju osiedlenia.

Konstrukcja około 10.000 mini haseł zawierać będzie podstawowe dane biograficzne: imię i nazwisko, rok i miejsce urodzenia i śmierci oraz najważniejsze informacje dotyczące działalności lub osiągnięć w kraju lub krajach osiedlenia. W przypadku osób polskiego pochodzenia w Leksykonie znajdą się tylko te osoby, które przyznawały się do polskich korzeni, a nawet często podkreślały swoją polskość. Większość biogramów ilustrowana będzie fotografiami. Będą to zarówno fotografie portretowe jak i sytuacyjne ilustrujące osiągnięcia danej osoby.

Leksykon będzie wydany w dwóch oddzielnych edycjach językowych: polskiej i angielskiej (przewidywane są również inne wersje językowe). Publikacja ta będzie również prezentować wysoki poziom edytorski.

Edycja w obcych językach pozwoli na zaprezentowanie osiągnięć Polaków i osób polskiego pochodzenia obywatelom państw obcych i stanowić będzie „polonijną wizytówkę” niezbędną dla pracowników Senatu, Sejmu, URM, MSZ oraz polskich placówek dyplomatycznych w świecie. Tego typu publikację będzie mieć do dyspozycji każdy polski ambasador i konsul by móc w formie upominku przekazywać ją podczas spotkań obywatelom kraju, w którym pełni funkcję dyplomatyczną. Również tego typu publikacja powinna znaleźć się w bibliotekach rządowych, sejmowych czy w innych krajowych ośrodkach decyzyjnych państw obcych. 

Na dzieje wielomilionowej Polonii (obecnie ¼ narodu mieszka na obczyźnie) rozsianej na wszystkich kontynentach składają się w znacznej mierze osiągnięcia indywidualne. Niestety większość tych osiągnięć – niejednokrotnie godnych podziwu, czy wręcz bohaterskich – uległa kompletnemu zapomnieniu. Czyny te nie znalazły również odzwierciedlenia w zagranicznych encyklopediach i publikacjach słownikowych, które często nie informują o polskim rodowodzie danej osoby.

Edycja w języku polskim będzie w stosunku do angielskiej powiększona o biogramy społecznych działaczy polonijnych oraz duchowieństwa sprawującego posługę misjonarską wśród Polonii w różnych krajach świata. Ta publikacja będzie przeznaczona dla polonijnych związków, organizacji, stowarzyszeń, ugrupowań, prasy oraz krajowych bibliotek.

Integralną częścią zarówno angielskiej jak i polskiej edycji będzie album, na którego zawartość złożą się fotografie z opisami (ok. 500 szt.) pomników Polaków i osób polskiego pochodzenia znajdujących się na terytorium państw obcych.

W albumie zamieszczone zostaną fotografie tylko pomników, które przedstawiają całą postać lub popiersie. Nie będą zamieszczone tablice pamiątkowe i medaliony ani pomniki zbiorowe. Jeśli chodzi o cmentarze to tylko te nagrobki, na których postawiono pomniki lub popiersie osoby zmarłej. Każda fotografia będzie zaopatrzona informacją zawierającą: imię i nazwisko osoby na pomniku, dokładną lokalizację pomnika oraz datę odsłonięcia i nazwisko autora.




Bernard Zdzislaw SKARBEK 


Bernard Zdzisław Skarbek

Urodzony 1.7.1921 w Zakroczymiu woj. Warszawskie.

Od 1927 roku zamieszkiwałem w Brześciu nad Bugiem.

Ukończona Szkoła Powszechna Nr. 6 w Brześciu nad Bugiem w 1935 roku.

Ukończyłem 4-ro klasową Szkolę Handlową w Brześciu nad Bugiem w 1939 roku.

Aresztowany i wywieziony na Syberię w lutym 1940 roku. Kazodorok, Enbekszelderski Rejon, Akmolenskaja Obłosc.


Wstąpiłem do Armii Polskiej w ZSRR w Lutym 1942 w Ługowaja, 10-ta Dywizja Piechoty, Kompania Łączności.

Po ewakuacji z ZSRR i reorganizacji w Palestynie (Gedera) w maju 1942 dostałem przydział do 3-ej Dywizji Strzelców Karpackich – Baon Łączności, 1-sza Kompania. Z tą jednostką przeszedłem całą Kampanię Włoską. Brałem udział w akcji pod Sangro, Monte Cassino, Ancona i Bolonia.

Zdemobilizowany z Polskich Sił Zbrojnych w Listopadzie 1948, w stopniu Kaprala Podchorążego L.dz.1605 11.1945.
Awans na Podporucznika 1.1.1964 L. dz.361 1964 Pers. Pfn.
Awans na Porucznika zarządzeniem Prezydenta Rzeczypospolitej z dnia 10.11.1990 roku.
Awans na Kapitana zarządzeniem Ministra Obrony Narodowej z dnia 8.5.2000 roku.
Awans na Majora zarządzeniem Ministra Obrony Narodowej z dnia 30.7.2007 roku.
Awans na Pod Pułkownika zarządzeniem Ministra Obrony Narodowej z dnia 3.5.2014 roku

Odznaczenia wojskowe-polskie  

Krzyż Walecznych nr 24056 15.11.1944  
Krzyż Monte Cassino nr 12048 18.5.1945
Krzyż Zasługi z Mieczami  21.5.1945 
Krzyż za Kampanie 1939  11.11.1980 
Krzyż Czynu Zbrojnego P.S.Z. na Zachodzie nr 40-93-99 30.9.1993

Odznacznia wojskowe-angielskie  

1939/45Star   
Italy Star   
Defence Medal   
War Medal 1939/45   

Odznaczenia organizacyjne-polskie  

Srebrna Odznaka SPK  15.8.1962 
Złota Odznaka SPK  15.8.1964 
Krzyż Kombatancki SPK Federacji Światowej 15.8.1977  
Srebrny Krzyż Kombatancki Krajowe SPK-Australia 1.9.1983
Srebrny Medal Skarbu Narodowego 5.1.1984
Złoty Krzyż Kombatancki Krajowe SPK-Australia 1.9.1985  
Złoty Medal Skarbu Narodowego 12.6.1989

Odznaczenia cywilne-polskie

Złoty Krzyż Zasługi  18.8.1975 
Order Odrodzenia Polski  (Krzyż Kawalerski) 11.11.1986 
Order Zasługi R.P. V KL nr 160-2002-3 4.7.2002       
Pro Memoria nr 1596 113/KU/05 5.5.2005 
Krzyż Zesłanców Sybiru nr 18-2006-127 27.3.2006 
Pro Patria nr 533/KU/14 23.10.2014   
Krzyż Oficerski Orderu Zasługi R.P. nr 303-2016 11.7.2016           

Odznaczenia cywilne-australijskie 

Order of Australia Medal (OAM) 27.1.1990





WSPOMNIENIA MONTECASSINSKIE
 Bernard Zdzislaw Skarbek OAM

B.Z. Skarbek Te, często przychodzą na myśl mimo upływu czasu, który odsuwa je do nas. Są niezapominane, a jednak zacierają się w pamięci w swych szczegółach. Są głęboko ukryte w piersi pod sercem, a jednak należą do wielu. Te wspomnienia łącznościowca z dni walk o Monte Cassino, po siedemdziesięciu latach — postaram się wydobyć.

Decyzja powzięta przez naszych przełożonych w dniu 28-ego kwietnia 1944r o polepszeniu istniejącej łączności i rozbudowie i zakopaniu sieci kablowej przed natarciem 2-ego Korpusu w operacji 'HONKER' dała nam wiele do myślenia i działania nawet w plutonach radio. Zadanie do wykonania było olbrzymie, czas krótki, a ludzi do roboty niewielu. Zmobilizowano więc wszystkie sity, nawet spoza o oddziałów Łączności do pomocy.

Pluton mój obowiązywała 'cisza radiowa' tak jak i zresztą wszystkie inne radiostacje, do czasu rozpoczęcia natarcia.  Nic więc dziwnego, że musieliśmy pomoc 'druciarzom'. Większość plutonu została
zatrudniona przy zakopywaniu kabli między centralami telefonicznymi na wschód od rzeki Rapido, nam przypadło zadanie dostarczenia i rozwinięcia kabli od Wysuniętego Ośrodka Łączności 3-ej Dywizji Strzelców Karpackich w jarze Villa' Duża Miska do rzeki od strony zachodniej.

W pamięci mej zostały niezatarte wspomnienia w dwóch nocnych wypraw z San Michele tzw. 'Clapham Junction' do ruin Villa i rejonu Dużej Miski.

W lekkiej kolumnie transportowej składającej się z jeepów, nasz łazik załadowany kablem, pod osłoną nocy, przy zgaszonych światłach jechał bezszelestnie trzymając nakazaną odległość. Dolina rzeki Rapido, która właśnie przekraczaliśmy była pod nękającym ogniem artylerii nieprzyjaciela. W dzień ruch po niej był niemożliwy, Niemcy mieli wgląd całkowity. Jak na dłoni. Nawet zadymienie niewiele pomagało. Wstrzelani zresztą byli we wszystkie drogi a nawet mniejsze ścieżki prawie na pamięć. Wiedząc zaś dobrze, ze zaopatrzenie musiało być dostarczone w nocy a drogi do transportu były zawsze te same, więc nieregularny ogień z większym lub mniejszym nasileniem tzw. 'nękający', był zawsze stosowany. Najczęściej przychodził jednak w najbardziej niespodziewanych okolicznościach. Waśnie teraz odjeżdżając od drogi San Pasquale wąska dróżka po stoku w kierunku M. Villa należało wytężyć wzrok i uwagę by nie zgubić swego poprzednika i nie zbłądzić, gdy rąbnęło tuż z lewej strony niemal pod same przednie koło bantama. Jak na komendę, zniżyliśmy jeszcze bardziej głowy wsadzając je niemal pod kierownicę samochodu, robiąc tzw. unik samochód oczywiście zgasł. Po krótkiej chwili milczenia, szybka inspekcja. Otóż co się okazało. Zepchnięty na lewą stronę drogi, stał przewrócony beczkowóz uszkodzony widocznie w poprzednich transportach. Wszystkie odłamki pocisku, poszły pod beczkę lub odbiły się w drugą stronę. Beczkowóz nas uratował.
 
Do 'car parku' Villa dojechaliśmy już|bez przeszkód. Tam czekali już na nas przewodnicy z plutonu Łączności 1-ej Brygady Karpackiej. Z ich pomocą zabraliśmy kabel na goore idąc ścieżką 'mułową', co chwilę stając tuląc się do Ściany przed świstem pocisków i słuchając opowiadań o strasznych wydarzeniach z mułami, które często powtarzały się na tej drodze. Kiedy występowały na nas już 'trzecie poty' - dochodziliśmy już w rejon Dużej Miski. Ośrodek Łączności 1-ej Brygady Strzelców Karpackiej znajdował się w wykopie na wschodnim stoku kilkanaście metrów za dowództwem Brygady. Tu odpoczęliśmy trochę. Leżąc miałem wrażenie, że jeden celny pocisk czy granat wystarczy abyśmy z tej dziury nie wyszli, a było nas kilku. Po rozpoznaniu terenu, gdzie miał być przyszły Ośrodek łączności 3-ej Dywizji Strzelców Karpackich w bliskiej odległości na południe od dowództwa 1-ej Brygady, wróciliśmy na zbiórkę do 'car parku' a następnie do Czerwaro.
 
Za dwa czy trzy dni, a właściwie...noce, wróciliśmy tu znowu, by rozwinąć te kable spuszczając je z góry na dół. Było jakoś trochę raźniej, znałem już teren, po drodze nawet nie strzelali myślałem - 'może się szkopy zamierzają wynieść'? A jednak nie trzeba było długo czekać. Zadanie nasze było dość proste; rozwinąć kable telefoniczne jak najkrótszą trasą od miejsca gdzie staliśmy na górze od rzeki Rapido na dole, tuż na południe od Villa. Odległość w prostej linii niecały chyba kilometr, ale góra stroma, teren całkowicie nieznany. Gdy byliśmy mniej więcej w połowie góry, zostaliśmy obłożeni ogniem moździerzy. Pierwsze pociski upadły tuż za nami rozpryskując skały, które leciały w dół. Nigdy tego nie zrozumiem, w jaki sposób znaleźliśmy tam dziury głębokie na kilka metrów, do których w mgnieniu oka wszyscy „nurkowali". Ja byłem chyba trzeci z kolei, a na mnie jeszcze kilku dyszących tuliło się do matki ziemi. Jak dowiedzieliśmy się później, były tam okopy z drugiego natarcia na Monte Cassino wykonywanego przez Korpus Nowozelandzki. Dla nas było ważne, że nikt nawet nie został ranny i zadanie swoje wykonaliśmy. Linie na całej długości zostały zabezpieczone przed uszkodzeniami. Dzięki temu dowództwo 3-ej Dywizji Karpackiej podczas całej Bitwy precyzyjnie kierowało ogniem artylerii wspierając działania własnych oddziałów. Maksymalne zaangażowanie i ofiarność wszystkich żołnierzy i oficerów 2-go Korpusu w przygotowaniu do bitwy i samej bitwie dały nam zwycięstwo.
 
Dużo jest książek i opisów o bardziej heroicznych wyczynach w tej Polskiej Zwycięskiej Bitwie o Monte Cassino - wypadków, których kroniki nie zapisały było na pewno dużo więcej. Obecnie do odbudowanego klasztoru Benedyktynów prowadzi doskonała asfaltowa droga. Nowe miasto rozbudowało się teraz na równinie doliny Liri. Na górze cmentarz poległych żołnierzy a na obelisku — napis:
 
„Za Wolność Naszą i Waszą
My Żołnierze Polscy Oddaliśmy
Bogu Ducha
Ziemi Włoskiej - Ciało
A Serce Polsce”

      



Lublin - 700 lat
Waldemar Niemotko

„Naród polski pokazuje jak można zachować pamięć o tym, co dobre”
(arcybiskup metropolita lubelski, ks. dr hab. Stanisław Budzik);
Zbliża się 700-letnia rocznica uzyskania przez Lublin praw miejskich za króla Władysława Łokietka w dniu 15 sierpnia 1317 r.  To wydarzenie uświetni wiele uroczystości i okolicznościowych imprez. Trwa gruntowna przebudowa położonego centralnie Placu Litewskiego, na którym wznosi się na cokole pomnik Marszałka Józefa Piłsudskiego dosiadającego ulubionej Kasztanki, a nieopodal udziela swego cienia sędziwa lipa, zwana „baobabem”. Lublinianie, których los rozproszył po świecie, mogą wyrazić życzenie odświeżenia swych związków z Kozim Grodem (aluzja do herbu Lublina) - „miastem inspiracji”.

W przeszłości prowadził przez Lublin szlak kupiecki z Rusi, dokąd docierały z kolei towary z miast flandryjskich, hanzeatyckich i pruskich.  Tu spotykały się różne kultury i religie. Gród lubelski musiał nie raz stawić czoła najazdom Tatarów, Litwinów, Jadźwingów oraz książąt halickich i mazowieckich.  Sąsiedzkie zbliżenie w 14-ym stuleciu podniosło polityczną i gospodarczą rangę miasta, ze względu na położenie w połowie drogi między stolicą Korony, Krakowem a stolicą Litwy, Wilnem, zaś w 1569 r. została zawarta Unia Lubelska, prekursor Unii Europejskiej: „Ab Unionem Lublinensi ad Unionem Europeam”, jak wyraził się papież Jan Paweł II (patron Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego).

Brama krakowska i wieża trynitarska


Przez ponad dwa wieki funkcjonował tu Trybunał Koronny.  Związki z Lublinem mieli: Jan Kochanowski, Sebastian Klonowicz, Stefan Czarniecki, król Jan III Sobieski, Ignacy Krasicki, Kajetan Koźmian, Wincenty Pol, Aleksander Fredro, Bolesław Prus, Henryk Wieniawski, Stefan Żeromski, Józef Czechowicz, Józef Łobodowski i Janina Porazińska.

W listopadzie 1918 r. Ignacy Daszyński uczynił Lublin na krótko pierwszą stolicą wyzwolonej Polski. W 1944 r. PKWN sprawował stąd swe okrutne rządy przez 164 dni „Polski Lubelskiej”.  Lokalny NSZZ „Solidarność głosi na afiszu ku uczczeniu rocznicy Lubelskiego Lipca 1980:  „Z dumą przypominamy, że iskra, która na cały kraj roznieciła płomień wolności, najpierw zapłonęła na Lubelszczyźnie”.


Renesans lubelski kamienicy Lubomelskich


Spotkanie trębaczy hejnałów różnych miast




Projekt budowy pomnika australijsko-polskiego braterstwa broni
dr Waldemar Niemotko 

Słuszna wydaje się inicjatywa zbudowania w Canberze pomnika australijsko-polskiego braterstwa broni, który służył by zbliżeniu obu narodów.  Uczynili to już w tasmańskim wymiarze Karpatczycy w Hobart w 1982 r.   Realizacja nowego, ambitnego przedsięwzięcia podnosiła by rangę polskiej obecności na piątym kontynencie.

Racjonalna, długofalowa strategia podyktowała potrzebę zaczęcia od pozyskania przychylności australijskich gospodarzy, postarania się o poparcie ze strony miarodajnych czynników polskich oraz szerokiego informowania społeczności polonijnej dostępymi środkami przekazu.

Przesłanki do podjęcia energicznych działań dostarczył ANZAC Centenary Advisory Board, ogłaszając w marcu 2013 r. program uroczystości pod hasłem: 100 Years of ANZAC, The Spirit Lives 2014-2018.  Australian International Research Institute Incorporated (AIRI) w Sydney postulował już od 2005 r. uwzględnienie wkładu  polskiego czynu zbrojnego w zwycięstwo aliantów podczas drugiej wojny światowej, w publicznych wypowiedziach oraz programach szkół australijskich, których przygotowaniem zajmował się Australian Curriculum, Assessment and Reporting Authority (ACARA). Racjonalnym przedłużeniem tego zaangażowania stało się wstawienie do planu pracy AIRI – jako głównego zadania – pogłębiania wiedzy i upowszechniania znajomości australijsko-polskiego braterstwa broni.  Sztandarowym przejawem tak ujętego tematu było wspominanie wspólnej walki w obronie twierdzy Tobruku w 1941 r. w ramach alianckich sił zbrojnych pod brytyjskim dowództwem.

Od samego początku można było dostrzec życzliwe nastawienie ze strony dyrektora Australia War Memorial w Canberze, dr Brendana Nelsona, byłego ministra obrony.  Już w 2011 r. była tam czynna czasowa wystawa pt: Rats of Tobruk, 1941, która wspominała Karpacką Brygadę...




Rocznica japońskiego ataku na Sydney
Waldemar Niemotko, Prezes, Australian International Research Institute Inc.

W sobotę 27 maja 2016 r. odbyła się na półwyspie North Head doroczna uroczystość uczczenia pamięci (Commemorative Service) obrońców Sydney, poległych podczas ataku torpedowego japońskich okrętów podwodnych w końcu maja 1942 r.  Wtedy przed 74 laty straciło życie dziewiętnastu australijskich i dwóch brytyjskich marynarzy na statku HMAS “Kuttabul.” Dzięki sprężystej organizacji imprezy, można było wręcz nie zauważyć, że na otoczoną zielenią polanę zjechało się kilkaset osób: mężcztyzn i kobiet, umundurowanych i ubranych po cywilnemu, obarczonych brzemieniem lat kombatantów i pełnej wigoru młodzieży szkolnej. Panowała słoneczna, choć przenikliwie wietrzna pogoda. 


Otwarcia tej podniosłej uroczystości dokonał tradycyjnie jej gospodarz, Tony Abbott, poseł federalny z okręgu wyborczego północnych dzielnic Sydney, Warringah, były premier Australii...


 

Ks. biskup J. Gawlina i o. Marcin Chrostowski
wśród wojska polskiego w Rosji



ks. Bp Gawlina wraz z gen. W. Andersem
w Kermine


Ks. bp J. Gawlina i jego sekretarz
o. M. Chrostowski




cmentarz polski w Kermine z napisem na centralnym pomniku
  

Niech nikt nad tym grobem nie płacze,
Niech nikt nie szlocha skargi słowem.
Uwięzion tylko proch tułaczy,
Duch tworzy z nami Polskę nową.

SŁOWO WSTĘPNE

Ksiądz biskup J. Gawlina wyjechał ze swym sekretarzem o. B.M. Chrostowskim, kapelanem W.P. w Anglii z końcem stycznia 1942 r. Jako biskup polowy, chciał on odwiedzić oddziały Armii Polskiej, formujące się w ZSSR pod  dowództwem gen. Wł. Andersa, zapoznać się osobiście ze służbą duszpasterską wśród żołnierzy – a jednocześnie jako Wizytator Apostolski dla Polaków deportowanych do Rosji, zapoznać się z warunkami ich życia, podnieść na duchu tych wszystkich, którzy przeszli przez więzienia i łagry, cierpieli głód i poniewierkę, przeżywali rozłąkę z rodzinami i – jakże często – patrzyli bezradnie na śmierć swoich najbliższych. Dla nich wszystkich chciał on zorganizować stałą opiekę religijną.

Od bardzo dawna była to pierwsza oficjalna wizytacja biskupa katolickiego w Rosji.

Droga z Anglii rozpoczęła się podróżą morską, częściowo na „Sobieskim” i „Batorym”, z Glasgow, przez Gibraltar, Gambię, Sierra Leone, do Złotego Wybrzeża w Afryce. Stamtąd samolotem przez Nigerię, Kamerun, Afrykę Zwrotnikową, Kongo, Sudan, Egipt, Palestynę, Irak i Iran. Tutaj w Teheranie Ksiądz Biskup spotkał pierwsze transporty Polaków, ewakuowane z Rosji – zarówno żołnierzy jak i ludność cywilną – które z Krasnowodska przepływały morze Kaspijskie do Pahlevi. Tutaj więc rozpoczęła się jego wizytacja.

Pobyt ks. bpa J. Gawliny w ZSSR trwał od końca kwietnia do końca sierpnia 1942 r. tj. 4 miesiące, w którym to czasie odwiedził on osobiście wszystkie oddziały Armii Polskiej i szczegółowo zapoznał się z warunkami, w jakich żyła nasza ludność cywilna. Wyjechał z ZSSR ostatnim pociągiem z Jangi-Jul, gdy całe wojsko było już ewakuowane.

Zachował się cenny dokument o tej wizytacji ks. bpa J. Gawliny, mianowicie notatki jego sekretarza o M. Chrostowskiego, który dzień po dniu zapisywał na żywo szczegółowy program tego pobytu, nazwiska spotykanych osób itd. Notatnik ten nie był jeszcze dotąd drukowany, stanowi więc ważne uzupełnienie tych wszystkich danych, jakie z owej wizytacji posiadamy.

Dołączamy do sprawozdania o. Chrostowskiego osobistą relację samego ks. bpa Gawliny, która znajduje się w wydawnictwie „Z teki sowieckiej Biskupa Polowego”, Jerozolima 1943. Oba te dokumenty dają pełny obraz tamtych trudnych dni w których wielu naszych czytelników zapewne brało osobiście udział.

KS. BP JÓZEF GAWLINA
MOJA WIZYTACJA POLAKÓW W ROSJI

Na pewno byłem pierwszym biskupem katolickim, którego stopa na tych ziemiach prastarej Sogdii stanęła. Miałem olbrzymi program do wykonania, mianowicie wizytację wszystkich oddziałów między Bucharą a Dżałałabadem, na przestrzeni 2200 km rozrzuconych. We wszystkim pomagał mi szczerze gen. Anders, dowódca nie tylko wojska,  ale opiekun również ludności cywilnej, a zwłaszcza dziatwy, która samorzutnie spływała do wojska. Ileż tu powstało ochronek! Historia zanotuje kiedyś złotymi zgłoskami poszczególne – powiem już – wyczyny ratownicze pojedynczych pułków dla dobra naszej ludzkości. Nie tylko żołd, ale większość racji żywnościowych szła dla  braci cywilnej. Wszyscy byli jednym sercem i jedną duszą. Dzieci nasze wracały do życia, rozkwitały pod dobrą opieką pozostałe przy życiu, jako że dziesiątkami tysięcy grobów zaznaczona jest ich droga do wojska...

__________________________________________________________________________________
O. Marcin Chrostowski OP – w Europie, Azji i Australii
Waldemar Niemotko

Dominikanin Marcin (Bronisław) Chrostowski pełnił posługę duszpasterską wśród Polonii australijskiej, głównie na terenie Melbourne, w latach 1961-74.  Przedtem dał się poznać na starym kontynencie jako ofiarny kapłan, odważny kapelan wojskowy i gorliwy Polak. 1/  Zarówno polscy, jak i australijscy jego konfratrzy byli zgodni, że zmarł w dniu 31 lipca 1974 r. w Warszawie, w opinii świętości.

Bronisław Chrostowski urodził się w Warszawie w dniu 3 stycznia 1904 r. we wielodzietnej rodzinie, jako syn znanego lekarza Bronisława Chrostowskiego i Marii z Pawińskich. Będąc harcerzem wstąpił do Wojska Polskiego i wziął udział w obronie Warszawy przed najazdem bolszewickim w 1920 r., za co został odznaczony Krzyżem Walecznych. Po zakończeniu wojny wrócił do szkoły średniej i zdał egzamin maturalny w 1922 r. Następnie ukończył studia na Wydziale Rolniczym Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego (SGGW) w Warszawie...

Po odznaczeniu krzyżem Virtuti Militari -
Normandia, sierpień 1944



Australijsko-polskie braterstwo broni (seminarium historyczne)

Organizacja społeczna Australian International Research Institute Incorporated wznawia swą działalność w organizowaniu seminariów historycznych, tym razem na temat australijsko-polskiego braterstwa broni podczas drugiej wojny światowej (a także po jej zakończeniu). Będzie to sposobność do zaprezentowania mało znanych faktów historycznych, dotyczących przyjaźni australijskich i polskich żołnierzy oraz ich dowodców. Walczyli oni ramię w ramię na lądzie, wodzie i w powietrzu, z dala od swych stron rodzinnych. Dawny minister obrony, dr Brendan Nelson, od połowy grudnia 2012 r. dyrektor Australian War Memorial w Kanberze, wyznaje zasadę, że każdy Australijczyk, rodowity lub imigrant, powinien identyfikować się z wartosciami, których wyrazicielem jest Australijskie Muzeum Wojskowe. Dzięki jego życzliwości oraz fachowego zespołu kuratorów i historyków, udało się dotrzeć do materiałów archiwalnych o unikalnej wartości poznawczej, w odniesieniu do przejawów australijsko-polskiego sojuszu, trwającego od wielu dziesiątków lat. Badania źródłowe odbywały się przy współudziale Urzędu do spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych, Muzeum Niepodległości w Warszawie, Muzeum AK w Krakowie oraz Muzeum Lubelskiego. Seminarium odbyło się, w języku angielskim, w siedzibie Parlamentu Stanowego przy Macquarie St. w Sydney, 5 kwietnia 2013 r.




A P E L
Młodzi miłośnicy historii ojczystej 

Wspólne z Waszymi Dziadkami boje stoczone przez Australijczyków podczas długotrwałego oblężenia Tobruku w 1941 roku, stanowiły jeden z czynników  zbliżenia między obu narodami, tak bardzo odległymi w sensie geograficznym. Wśród afrykańskich piasków, australijski generał Leslie Morshead i polski generał Stanisław Kopański zawarli przyjaźń, w warunkach walki na śmierć i życie ze wspólnym niemiecko-włoskim wrogiem, mając jako hasło: God, Honour, Country – Bóg, Honor, Ojczyzna. Na polskiej kwaterze wojskowego cmentarza w Hobart na Tasmanii spoczywa około czterystu naszych Karpatczyków, co zabarwia polskością ten skrawek gościnnej ziemi australijskiej, podobnie jak przejawem zbliżenia obu krajów jest też najwyższy szczyt kontynentu, Góra Kościuszki. Na honorowym miejscu w siedzibie Mosman RSL znajduje się gablota z odznaczeniami wojskowymi, między innymi: Order of Polonia Restituta (1944) Poland. Wśród Australijczyków można spotkać znajomość wizerunku Matki Bożej Częstochowskiej i postaci św. Maksymiliana Kolbe, zaś przy katedrze mariackiej w Sydney wznosi się śpiżowy pomnik Papieża-Polaka.

W australijskiej i polskiej symbolice patriotycznej...   

Więcej...




III Światowy Zjazd Nauczycieli Polonijnych
Waldemar Niemotko

W dniach 26-29 kwietnia 2012 r. odbył się w Ostródzie koło Olsztyna, III Światowy Zjazd Nauczycieli Polonijnych pod hasłem ‘Wschód, Zachód – łączy nas Polska’.  Inicjatorem było jak w poprzednich latach Stowarzyszenie Wspólnota Polska w Warszawie, organizacja pozarządowa, która statutowo sprawuje opiekę nad Polonią i Polakami za granicą. W obradach wzięli udział nauczyciele i członkowie organizacji polonijnych z Australii, Białorusi, Czarnogóry, Czeskiej Republiki, Danii, Francji, Hiszpanii, Holandii, Irlandii, Litwy, Niemiec, Norwegii, Polski, Rosji, Szwecji, Ukrainy, USA i Węgier.  Spotkanie prowadził wiceprezes Stowarzyszenia Wspólnota Polska Dariusz Piotr Bonisławski, a na krótki czas przybył też jego prezes Longin Komołowski.  
 Uroczystość otwarcia Zjazdu 

Głos zabierali m.in. podsekretarz stanu w MEN Mirosław Sielatycki, dyrektor Departamentu Współpracy Międzynarodowej w MEN Grzegorz Chorąży...

Więcej...




Krzyż Golgoty Wschodu





S.O.S. dla historii drugiej wojny światowej 

Rząd australijski przygotowuje gruntowną zmianę  systemu oświatowego począwszy od przedszkola do klasy maturalnej.  Dr Waldemar Niemotko otrzymał w tej sprawie list od federalnego Ministra Edukacji z dnia 8 grudnia 2008 r, z którego treścią można zapoznać się na stronie LINKS niniejszej witryny internetowej.  Rozpoczęła się już społeczna konsultacja dotycząca reformy programów nauczania.  Fragment przekładu projektu z dziedziny historii (National History Curriculum Framing Paper), przygotowanego niewątpliwie na Uniwersytecie Monash w Melbourne, znajduje się poniżej jako ilustracja:

Art 1. Krajowy program nauczania historii 

Ramowe opracowanie zawiera propozycję ogólnych dyrektyw o tym, czego nauczyciele powinni uczyć a młodzież powinna się nauczyć, w ramach krajowego programu nauczania historii – od przedszkola do (maturalnej) klasy 12-ej. 

Dział 4: Australia i współczesny świat (od 1901 r do naszych czasów) 

Art 109.  Uczniowie będą  śledzić przebieg drugiej wojny światowej...

Więcej...




Dwudziestolecie Australijskiego Instytutu Badań Międzynarodowych
Waldemar Niemotko (Prezes)

Organizacja powstała w 1989 roku jako Auspol Management, w warunkach sprzyjania przechodzeniu Polski na system gospodarki wolnorynkowej. Wyrażało się to w zgłoszeniu ówczesnemu prezydentowi USA, Ronaldowi Reaganowi propozycji uruchomienia nowego typu „Planu Marshalla” oraz ochotniczych brygad pracy „Peace Corps”.  Natomiast korespondencja z polskimi ministerstwami i placówkami naukowymi, wskazywała na potrzeby
w dziedzinie szkolenia marketingowego. Realizacji takiego zadania podjęło się grono entuzjastów, wyjeżdżając na własny koszt i prowadząc wykłady we współpracy z Fundacją Gospodarczą „Solidarność” w Warszawie.

Nowy rozdział działalności rozpoczął się w dniu 3 maja 1992 roku, gdy dotychczasową organizację przekształcono w Australian International Research Institute...

Więcej...




Karmel Trójcy Świętej w Usolu Syberyjskim (koło Irkucka) 
         
KOCHANI NASI PRZYJACIELE I DOBROCZYŃCY

   
Po raz kolejny pozdrawiamy Was z syberyjskiej ziemi.  Czas tutaj biegnie równie szybko, jak w Polsce.  A w tym roku zupełnie umknęła nam wiosna.  Jeszcze 20 maja spadł śnieg (oczywiście zaraz stopniał), a już parę dni później, nastały upały i nagie drzewa błyskawicznie pokryły się puszystą zielenią.  Jeśli chodzi o klimat, to Syberia jest miejscem częstych kontrastów.  Czasami w ciągu jednego dnia temperatura potrafi zmienić się o kilkanaście stopni.




Polska tożsamość
Waldemar Niemotko

Świadomość specyfiki kulturowej, językowej i obyczajowej – to czynniki, które świadczą o odrębności Polaków, gdziekolwiek rzucił ich los. Uzmysłowienie sobie tych czynników oraz ich systematyczne pielęgnowanie prowadzi do bardziej precyzyjnego określenia własnego ‘ja’. Spoiwem o doniosłym znaczeniu jest światopogląd religijny oraz przywiązanie do tradycji narodowych i regionalnych. Życie na obczyźnie stwarza pokusę pójścia na kompromisy, co może prowadzić do wynarodowienia. Ale często też się zdarza, że pragnienie dotarcia do polskich korzeni daje o sobie nieoczekiwanie znać w drugim lub trzecim pokoleniu emigranckim. 




Kryteria tożsamości
Waldemar Niemotko

Historia ludzkości jest nasycona ścieraniem się sfer tożsamości na szczeblu: rodzin, szczepów, klanów, narodów i regionalnych ugrupowań.  Z reguły jest to powolne narastanie nastrojów i reguł postępowania, uzyskujących stopniowo szerszą akceptację.  Zdarza się jednak, że cały proces zaczyna przypominać presję, jaką wywierają wzajemnie na siebie płyty tektoniczne, ze znanym skutkiem w trzęsień ziemi i tsunami. Wstrząsem w dziedzinie stosunków polityczno-społecznych jest niewątpliwie każda rewolucja, przewrót wojskowy lub inna forma gwałtownych przekształceń ustrojowych.




Marek Baterowicz
Epitafium
pamięci Zbigniewa Herberta

Znękany trucizną czasów, nagrodą dla zbrodni,
bezsilny świadek interregnum w pląsach,
złożyłeś pióro.  Czy muza się dąsa?
Czy pragniesz odpocząć, ty – tak niezawodny? 

Odchodzisz od świata skalanych żywiołów,
z ziemi wypalonych duchów i lichwiarzy,
nie ujrzysz już w lustrze odbicia swej twarzy,
lecz Bóg czeka z chustą i chórem aniołów. 

Tam wieńczą sprawiedliwych idących prostą drogą
(na tej ziemi cenią sprzedajność i siłę).
Wśród nas pozostaną twoje wiersze i kości,

a jeśli przeciw żelazu słowa nic nie mogą,
odejdziesz z Cogito przez ścieżki zawiłe.
Laurem twym – jak przeczułeś – jest runo nicości 

1998



Droga do Alice Springs
Ludwika Amber

Droga do miasteczka Alice Springs
dziwnie się nie kończy – po powrocie

już w Sydney – powracają do mnie obrazy
tej ziemi widziane jakby z kosmosu:




Sen na pustyni
Ludwika Amber

mój Dziadek ten pochowany w Lidzie
odnalazł  na mapie pustynię Australii

i już stoi z cieniami Aborygenów
przy ich pustynnej studni




Rapsodia kresowa
Waldemar Niemotko

Im dalsze w czasie i przestrzeni - tym wydają się bliższe, także tym bez osobistych, emocjonalnych związków z historycznymi, polskimi kresami wschodnimi. Jakże silna więź uczuciowa odnosi się więc do Kresowian rozproszonych po szerokim świecie.

Małopolska Wschodnia (Podole, Galicja), Wołyń, Polesie i Wileńszczyzna mają swą trwałą kartę w dziejach Polski.  Obok dynastii Jagiellonów oraz rodów książęcych i magnackich byli związani z tymi stronami: Chodkiewicz, Żółkiewski, Bobola, Czarniecki, Kołłątaj, Czacki,  Naruszewicz, Trembecki, Kościuszko, Lelewel, Śniadecki, Mickiewicz, Domeyko, Słowacki, Plater, Orzeszkowa, Konopnicka, Moniuszko, Grottger, Siemiradzki, Paderewski, Piłsudski, Kotarbiński. 

 Kościoły wileńskie ze współczesnym
 pomnikiem Adama Mickiewicza


Lwowska star
ówka (stan obecny)

   




Muzyka na pustyni
Ludwika Amber

w korowodzie ludzi i samochodów
w szczelnym hałasie centrum Sydney nagle
słyszę chrapliwy głos didjeridu
 
Aborygen półnagi siedzi na chodniku
długi instrument przy jego ustach
żyje plemiennym wołaniem buszu

Więcej...


Copyright © 2008 to the present, Australian International Research Institute Incorporated. All Rights Reserved - text version.

About Us | Chronicles | Resources | Po polsku
History | Roll of Honours | Literature | Links | Contact